Ze wspomnień emeryta. Z Grądów w wielki świat, czyli samolotem, pociągiem i z przygodami
Opowieść I. Od „Tygrysków” do U-Boota, czyli spełnione marzenie małego chłopca O tym, jak książeczki z ojcowskiej biblioteczki zaprowadziły mnie po kilkudziesięciu latach na niemiecką plażę, gdzie czekał prawdziwy okręt podwodny. Po drodze były „Biedronka Air”, kochana córeczka, maleńka Kijanka i kapusta. Mnóstwo kapusty! Rozdział I. Wszystko zaczęło się od biblioteczki mojego ojca Drodzy Czytelnicy! Tym razem zabieram Was w nieco inną podróż. Nasz wierny Osiełek, czyli KIA Sportage z 2010 roku, zostaje w domu. Nie będzie dziewięćdziesiątki na tempomacie, niemieckich autostrad ani postojów na Aralu w poszukiwaniu bratwurstów. Będą za to samoloty, pociągi i zupełnie nowe przygody. Ale zanim wyruszymy z moich ukochanych Grądów, muszę cofnąć się w czasie. I to bardzo daleko! Do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Byłem wtedy pacholęciem, które ledwo nauczyło się czytać, kiedy pewnego dnia odkryłem w domowej biblioteczce mojego ojca prawdziwy skarb. Nie złoto. Nie dolary. Nawet nie...

